NADZiEJE EMIGRACJI POLSKIEJ NA POMOC TURCJI. AGENCJA POLSKA W STAMBULE
sale weselneW okresie tanzimatu nastąpił silny filoturccki zwrot w ówczesnej polskiej polityce emigracyjnej. Już powstanie listopadowe Uczyło na pomoc Turcji w związku z zaostrzeniem ówczesnej sytuacji międzynarodowej, planami rosyjskimi interwencji we Francji, Belgii i Włoszech i groźbą konfliktu powszechnego. Do konfliktu nie doszło, a więc i do wmieszania się Turcji, niemniej sympatie tureckie dla powstania były ogólnie znane, a Husrcv Pasza mówił agentom polskim, że „rzecz niebywała, odkąd istnieje wiara muzułmańska, sułtan był pięć razy w wielkim meczecie, aby się modlić za was, psów chrześcijańskich\". Wśród emigracji polskiej nastroje przyjazne Turcji rozpowszechnione były w środowisku zachowawczym, skupionym dookoła księcia Adama Czartoryskiego, reprezentującego tendencje do traktowania sprawy polskiej na płaszczyźnie dyplomatycznej. Przejściowo osłabione w okresie wielkiego kryzysu „sprawy wschodniej\" i zbliżenia turecko-rosyjskiego, w związku z czym sympatie polskie skierowały się ku Muhammadowi Alcmu, nastroje te wzrosły ponownie w latach czterdziestych. Czartoryski ustanowił w Stambule agencję polską, która — subsydiowana i przez rząd sułtanski — zorganizowana była jak normalne przedstawicielstwo dyplomatyczne z licznym personelem i rozwijała swoją działalność m.in. wśród Słowian bałkańskich, starając się przeciwstawić wpływom rosyjskim. Pierwszym agentem był Michał Czajkowski, który następnie przyjął islam i nazwisko Sadik (Sadyk) Pasza. Ze zbiegów z wojska rosyjskiego, dezerterów, założył w tych latach Czartoryski niedaleko Stambułu, po stronie azjatyckiej, polską wieś Adampol (dziś Polonezkoy), o której niżej będzie jeszcze mowa. Służyła ona za bazę czy punkt przerzutowy dla agentów bądź łączników wysyłanych drogą przez Bałkany do kraju.
Artykuł powstał przy współpracy z serwisem: Gwintowniki

